niedziela, 12 marca 2017

Jak minął nam luty?


Witam! Znowu jakiś czas się nie odzywaliśmy, więc zacznę może od ferii. Ogólnie nic ciekawego się nie działo, nie nastawiajcie się. Praktycznie całe ferie spędziłam poza domem, bez psa, dlatego nie bardzo miałam czas coś z nim zrobić. Fuks miał jednak dobrą opiekę w postaci mojej mamy, także źle mu nie było. Zaliczyliśmy kilka długich spacerów, ale nic poza tym. Powrót do szkoły po feriach był dość ciężki, od razu mnóstwo roboty, także znowu pies miał lekko. Ostanio jakoś tak wypadło, że mam więcej czasu niż zwykle, więc nadrabiamy spacery, powtarzamy sztuczki, bawimy się także na dworze.

Ostatni weekend spędziliśmy w Warszawie oraz u dziadków. W piątek wyjazd -> przystanek w stolicy. Wieczorem spacer po Warszawie, trochę zabawy. W sobotę rano wyjechaliśmy do dziadków, pod Lublin. Jeżeli chodzi o podróż - Fuks zniósł ją całkiem dobrze. Gdy dojechaliśmy przywitała nas suczka babci - Nuka. Jak może część z Was pamięta, moja babcia miała jeszcze jednego psa - przybłędę. Opisywałam go w świątecznym poście - mianowicie to nieduże stworzonko ugryzło mnie w udo. Niestety całkiem niedawno piesek zdechł - w nocy coś koszmarnie go pogryzło (dziadkowie podejrzewają lisa, ale sprawa niewyjaśniona). Piko był tak poharatany, że był szyty, dostawał antybiotyki. Nie wytrzymał jednak i po dniu zdechł. Ten pies był ciężkim przypadkiem (nieufność, agresja do ludzi i samców - podejrzewamy, że był bity u poprzednich właścicieli), jednak no kurczę szkoda mi go. Muszę jednak stwierdzić, że jest to teraz dla nas ułatwieniem, gdyż spokojnie można wypuszczać Fuksa do ogrodu (wcześniej Nuka i Piko byli zamykani na drugiej części działki, bo Fuks z małym by się pogryzli). Nuka strasznie przeżywa stratę psiego kumpla, dlatego wizyta Fuksa była dla niej pomocnym przeżyciem. Fuks także mógł się trochę posocjalizować i wybawić, ostatnio nie ma za dużo psich kontaktów.

Praktycznie całą sobotę spędziłam z psami w ogrodzie. Pogoda była piękna, słońce, 15 stopni, no po prostu cudownie! Pobawiliśmy się, wygłaskałam Nukę za wszystkie czasy. Po południu pomagałam dziadkowi w grabieniu i wywożeniu liści, psy dzielnie "pomagały" i towarzyszyły mi za każdym razem, jak jechałam z taczką na drugi koniec działki :) W niedzielę rano niestety już wybieraliśmy się w drogę powrotną, poniedziałek szkoła. :/
Przykre niestety jest to, że dziadkowie zdecydowali się sprzedać dom, więc niedługo nie będzie już takich wyjazdów (no chyba, że nie znajdzie się chętny). Nuka trafi do nowego domu (chyba, że mama da się przekonać, żebyśmy ją zabrali - w co wątpię, bo już próbowałam)...

***

Przechodząc do nowości zakupowych, ostatnio doszła do nas Acana, karma Petvita do przetestowania (4 x 2,5 kg!) oraz pluszak świnka z Ikei :) klik

To by było na tyle z tego, co u nas. Jak zwykle niewiele, ale cóż poradzić na brak czasu i siły. Pocieszeniem jest to, że niedługo zacznie się sezon działkowy i będziemy dalej dłubać agility. Za dwa tygodnie wyjeżdżam za granicę, więc Fuks zostaje z moim bratem (módlmy się, żeby przeżył. Nie no, oczywiście żartuję. Aż tak źle to chyba nie będzie), ale trzymajmy kciuki, żeby w przyszły weekend pogoda dopisała :) Poniżej wstawiam kilka fotek Nuki i Fuksa. Tak, tak, Nuka to grubas. Nie znacie babć?

1 komentarz:

  1. Jaki tłuścioszek z Nuki :D trzymam kciuki, żeby trafiła do dobrego domku albo do ciebie :).
    Ciekawi mnie czy przypadkiem nie przejeżdżałaś przez moje miasto w drodze z Warszawy do Lublina, jeśli tak to chyba się obrażę :D.

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzyła Fursora